“Historia polskiego smaku”, czyli co lubiła jeść Królowa Bona

Grudzień zbliża się szybkimi krokami a wraz z nim Mikołaj i Święta. Nie wiem ja wy ale ja zawsze lubiłam dostawać na prezent książki . Spośród moich znajomych i mojej rodziny również są miłośnicy prezentów książkowych.  Niedawno dostałam z wydawnictwa PWN książkę do zrecenzowania. Pierwsze co  mnie urzekło w tym wydaniu to piękna oprawa, ładna kolorystyka,  dobry papier. Mogę ze spokojem polecić “Historię polskiego smaku” jako prezent świąteczny.

Autorzy Maja i Jan Łozińscy opierając na Ľródłach archeologicznych, artykułach z gazet, wspomnieniach spisanych w pamiętnikach przygotowali historię polskiego smaku od czasów wczesnopiastowskich do okresu powojennego. Jest to fascynujący  i w  ciekawy sposób przygotowany przegląd polskich kulinariów, zwyczajów, upodobań różnych grup społecznych.

Czytamy np., “że cudzoziemcom wczesnopiastowska Polska jawiła się niczym mlekiem i miodem płynąca biblijna Ziemia Obiecana. “.Podstawę kuchni stanowiły zboża, zwłaszcza proso i żyto a także pszenica i jęczmień.. z ziaren prosa obtłukiwanych w kamiennych lub drewnianych  stępach przygotowywano  kaszę jaglaną, która służyła do gotowania różnych bryj, polewek i papek.”

Dowiadujemy się również, że Królowaa Jadwiga przepadała za gorącymi pszennymi rogalikami nazywanymi z łaciny crostuli. Natomiast pieczywo przygotowywano na zakwasie, a także na drożdżach, głównie piwnych.  Poznajemy przepisy na dobre pieczywo, dania z mięsem, dania rybne, słodkie.

Ciekawe jest to, że w czasach sarmackich Stanisław Czerniecki  wydał  pionierską książkę kulinarną ” Compendium ferculorum”  albo zebranie potraw. “Pierwszy rozdział zawiera receptury wyłącznie na dania mięsne.  Czerniecki z prawdziwie staropolskim uwielbieniem dla ostrych, kwaśnych i słodkich smaków każe lać sok z limonki, sypać rodzynki, migdały, a także pieprz i cynamon do wołowiny, do sarniny, do jeleniny, z pistacjami gotuje kapłona, cielęcinę dusi z daktylami lub poziomkami, gołębie z karczochami. “


W niezwykle realistyczny sposób opisane są bary i dania przez nie serwowane z czasów powojennych.  .”Klienci nadawali barom prześmiewcze nazwy – ” Karaluch”, ” Pod przypaloną ścierą”, układali o nich dowcipy i zagadki.  ” Czym różni się bar mleczny od komitetu centralnego PZPR? – brzmiała jedna.  ” Niczym. I tu i tu ruskie”.

Książka ilustrowana jest bogato zdjęciami archiwalnymi i reprodukcjami malarstwa. Polecam wszystkim pasjonatom (i nie tylko) kuchni i jej historii.

 

Print Friendly, PDF & Email

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.